Polityk nowego typu: Morawiecki +

Mateusz Morawiecki miał być przede wszystkim pomysłem Prawa i Sprawiedliwości na obniżenie temperatury sporu z Komisją Europejską. Choć ten podstawowy cel osiągnął, to udało mu się dużo więcej i dziś postrzegany jest jako główny kandydat na lidera obozu patriotycznego w Polsce na całe lata.

„To niezwykle zdolny człowiek, pewnie najzdolniejszy, jaki pojawił się w polskiej polityce po 1989 roku” – ta ocena wyrażona przez Jarosława Kaczyńskiego była kapitałem zakładowym premierostwa Mateusza Morawieckiego. Choć to kapitał znaczący, bo prezes Prawa i Sprawiedliwości takich pochwał nie udziela na prawo i lewo, to wcale nie gwarantował Morawieckiemu sukcesu. Na stanowisku premiera zastępował w końcu bardzo popularną premier Beatę Szydło, nie miał doświadczenia ani zaplecza w polityce partyjnej, a w polityce międzynarodowej od razu musiał się zmierzyć z najtrudniejszymi wyzwaniami.
Miarą sukcesu Morawieckiego może być chociażby to, jak łatwo zapomina się, że na czele polskiego rządu stoi niecały rok. Łatwo nie pamiętać, jak silne emocje towarzyszyły odwołaniu Beaty Szydło, ale dziś już właściwie nikt nie porównuje Morawieckiego z jego poprzedniczką, a w debacie publicznej, nieważne czy wśród przeciwników, czy zwolenników rządu, właściwie nie pojawia się argument pt. „Beata zrobiłaby to lepiej”. W sierpniowym badaniu zaufania do polityków przeprowadzonym przez IBRIS dla Onet.pl Morawiecki z wynikiem 41,5 proc wyprzedził Donalda Tuska, ustępując tylko prezydentowi Dudzie, do którego zaufanie zadeklarowało 43,9 proc. badanych.

Premier poza kategorią
Fenomen Morawieckiego polega między innymi na tym, że nie daje się on łatwo upchnąć w używane od lat w polskiej polityce szufladki. Nie jest populistycznym trybunem ludowym ani zimnym banksterem-technokratą. Nie jest ani wiernym partyjnym siepaczem, który na centymetr nie wykroczy poza wyznaczoną przez prezesa linię, ale nie jest też ukrytym platformersem, dla...
[pozostało do przeczytania 83% tekstu]
Dostęp do artykułów: