Kawa słodka jak grzech. Natchnienie nie tylko dla Bacha

KULTURA [Gawęda kawosza]

Szum młynka miażdżącego nasiona to dźwięk rozkoszy. Picie kawy może się stać elementem kultury, nawet rytuałem. I wcale nie musi być podana w wykwintnej porcelanie. Wystarczy (nie)zwyczajna filiżanka. Bo gdy kosztujemy kawy, ma być po prostu fajnie. Kawa to wierna towarzyszka międzyludzkich kontaktów, niewyczerpalnych dyskusji o wyższości tej czy innej marki bądź odmiany. Mogę godzinami opowiadać o tym, jak w tokijskiej dzielnicy Ikebukuro kupiłem bambusowe kubeczki, które zamiast do przywitania Nowego Roku poprzez łyk źródlanej wody, służą mi do espresso. Zaleta – nie stygnie!Filiżaneczki z duszą Mam wiele małych filiżaneczek do kawki na jeden łyk. Jedna z nich ma autograf Shirley Horn. Dawno temu ktoś utrącił jej ucho (wiem kto, ale żona to osoba święta). Dostałem ją w dniu, w którym autorka płyty „Here’s To Life”, wspomniana pani Shirley, miała zaśpiewać w Teatrze Roma. Miała, bo zmarła tego właśnie dnia, w dacie swoje niedoszłego występu. Nad tą
     
22%
pozostało do przeczytania: 78%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze