Kawa słodka jak grzech. Natchnienie nie tylko dla Bacha

Szum młynka miażdżącego nasiona to dźwięk rozkoszy. Picie kawy może się stać elementem kultury, nawet rytuałem. I wcale nie musi być podana w wykwintnej porcelanie. Wystarczy (nie)zwyczajna filiżanka. Bo gdy kosztujemy kawy, ma być po prostu fajnie.

Kawa to wierna towarzyszka międzyludzkich kontaktów, niewyczerpalnych dyskusji o wyższości tej czy innej marki bądź odmiany. Mogę godzinami opowiadać o tym, jak w tokijskiej dzielnicy Ikebukuro kupiłem bambusowe kubeczki, które zamiast do przywitania Nowego Roku poprzez łyk źródlanej wody, służą mi do espresso. Zaleta – nie stygnie!

Filiżaneczki z duszą
Mam wiele małych filiżaneczek
[pozostało do przeczytania 78% tekstu]
Dostęp do artykułów: