Ze słońcem twarzą w twarz

WSPOMNIENIE [Po prostu Kora]

Śpiewała o życiu, pisała o miłości, w tekstach jej piosenek jak w lustrze przeglądało się życie kobiety. Z blaskami i cieniami, lękami i radościami. Zawsze wszechobecna była w nich miłość, we wszystkich jej kolorach. Wczesnym sobotnim rankiem odeszła Kora. Dla jednych Olga Aleksandra Sipowicz, dla innych Olga Jackowska, z domu Ostrowska, dla wszystkich – Kora. Poetka, rockowa wokalistka z duszą punka, zawsze niesztampowa, frontwoman, która u zarania wielkiej kariery zaszokowała wszystkich piosenką „Boskie Buenos”. Kiedy dzisiaj myślimy o piosenkach, które nam dała wraz z Maanamem i sama, trochę zapominamy o czasach hipisowskich, kiedy była kolorowym ptakiem krakowskiej bohemy. Tam poznała swojego przyszłego męża, Marka Jackowskiego. Z nim i Milo Kurtisem założyła trio M-a-M, które z czasem wyewoluowało do jednej z najbardziej ikonicznych formacji polskiej sceny rockowej, zespołu Maanam. Kiedy patrzę na płytowe półki, te winylowe i CD, Maanam i Kora są wszechobecni.
     
28%
pozostało do przeczytania: 72%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze