Ze słońcem twarzą w twarz

Śpiewała o życiu, pisała o miłości, w tekstach jej piosenek jak w lustrze przeglądało się życie kobiety. Z blaskami i cieniami, lękami i radościami. Zawsze wszechobecna była w nich miłość, we wszystkich jej kolorach. Wczesnym sobotnim rankiem odeszła Kora.

Dla jednych Olga Aleksandra Sipowicz, dla innych Olga Jackowska, z domu Ostrowska, dla wszystkich – Kora. Poetka, rockowa wokalistka z duszą punka, zawsze niesztampowa, frontwoman, która u zarania wielkiej kariery zaszokowała wszystkich piosenką „Boskie Buenos”. Kiedy dzisiaj myślimy o piosenkach, które nam dała wraz z Maanamem i sama, trochę zapominamy o czasach hipisowskich, kiedy była kolorowym ptakiem krakowskiej bohemy. Tam poznała swojego przyszłego męża, Marka Jackowskiego. Z nim i Milo Kurtisem założyła trio M-a-M, które z czasem wyewoluowało do jednej z najbardziej ikonicznych formacji polskiej sceny rockowej, zespołu Maanam. Kiedy patrzę na płytowe półki, te winylowe i CD, Maanam i Kora są wszechobecni. Wystarczyło włączyć komputery w sobotni poranek, aby zobaczyć, jak bardzo cenioną, ba! kochaną była osobą. Znamienne, w jaki sposób każdy zapamiętał jej postać, a werbalizował to tego dnia fragmentami jej kultowych piosenek. Dla jednych odeszła Kora, która wyśpiewała: „Czekam na wiatr, co rozgoni / Ciemne skłębione zasłony / Stanę wtedy na raz / Ze słońcem twarzą w twarz”. Inni będą wracać pamięcią do „Kocham cię, kochanie moje / Kocham cię, a kochanie moje / To polana / W leśnym gąszczu schowana (…). Kocham cię, kochanie moje / To rozstania i powroty. / I nagle dzwony dzwonią / I ciało mi płonie. Kocham cię”.
– Poznaliśmy się w latach 80., kiedy świat już wiedział, kto to Kora – mówi „Gazecie Polskiej” Janusz „Yanina” Iwański. – Występowaliśmy my – Tie Break z Maanamem na Wiośnie Studentów w Częstochowie. Oczywiście nie mogłem wówczas nawet marzyć, że za jakieś niespełna ćwierć wieku będą grać w Maanamie.
To była piękna i szalona na swój sposób osoba. Bardzo...
[pozostało do przeczytania 41% tekstu]
Dostęp do artykułów: