Z łasiczką czy z gronostajem? Tajemnice damy z obrazu

Choć przybyła do Polski około 1800 roku jako dzieło włoskiego malarza Leonarda da Vinci, dziś już na pewno jest Polką. Nie bez perypetii przeżyła powstania, wojnę, komunizm, a o jej romansach debatuje się od dwustu lat.

„Jeśli to pies, byłby brzydki, jeśli inne jakieś zwierzę – to nieznane mi” – pisała księżna Izabella Czartoryska do swej przyjaciółki, opisując obraz, który dostała od swojego syna Adama. Oczywiście zwierzę zafrasowało polską arystokratkę tylko przy okazji, bo postać z obrazu wydawała się ukrywać jakiś sekret.

Kochanka
„Dziewczyna wygląda na około piętnaście lat” – zastanawiała się w listach właścicielka pałacu i ogrodu w Puławach, do których obraz został sprowadzony i początkowo umieszczony w Domu Gotyckim. Faktycznie podróż jej syna do Italii, po rozbiorach, okazała się owocna choćby w zakresie powiększenia kolekcji dzieł sztuki magnackiego rodu. Nie wiemy, od kogo i w jakich okolicznościach Czartoryski kupił obraz mistrza Leonarda. Sama „Dama z łasiczką” („gronostajem”?) wciąż ukrywa wiele tajemnic.
Księżna Czartoryska trafnie oceniła swoim kobiecym okiem wiek modelki włoskiego malarza. Cecylia Gallerani, to ona bowiem wygląda z portretu, była piętnasto- lub szesnastoletnią kochanką księcia mediolańskiego Ludwika il Moro, zresztą krewnego późniejszej królowej Polski Bony. Dziewczyna pozuje do obrazu i dość sprawnie zakrywa część ciała w ten sposób, by ukryć fakt, że jest w ciąży. Wkrótce da księciu Ludwikowi pierwszego syna i zostanie wydana za mąż – władca nie pozostawiał swoich przyjaciół i bliskich bez hojnego uposażenia. Stąd dość ważne wydaje się pytanie o gatunek zwierzaka – gronostaj symbolizował czystość, a łasica – rozwiązłość. A może Leonardo chciał nam przekazać coś więcej, niż pozwalały na to szczegóły zamówienia na portret?

Uczeń i fuszerka
Nie ma wątpliwości, że niektóre elementy portretu są dziełem innego autora. Właśnie schowaną...
[pozostało do przeczytania 54% tekstu]
Dostęp do artykułów: