Ble, ble, ble – czyli wieści z magla

Kozioł ofiarny na ochotnika

Za tabloidyzacją prasy dzielnie kroczy tabloidyzacja polityki i znacznej części polityków, jeśli można ich tak nazwać. I nie jest to zjawisko czysto polskie. Są to „tryndy” ogólnoświatowe, że powołam się na słownictwo nieodżałowanego pierwszego sekretarza KW PZPR w Katowicach, towarzysza Zdzisława Grudnia. Przez te tryndy garbacieje rzeczywistość, dziennikarze muszą, bo inaczej stracą posadę, bredzić, pleść oraz kłamać i to bardzo często na poczekaniu, z głowy, czyli z niczego. Stoi taki reporter telewizyjny z mikrofonem w ręku, leje deszcz albo jest zamieć, a on z gołą głową (czy człowieka nie stać na czapkę?) komentuje dziurę
[pozostało do przeczytania 83% tekstu]
Dostęp do artykułów: