Miesiąc karnawału, jakiego Rosja już nie zobaczy

Mistrzostwa świata w Rosji przeszły do historii. Kibice dostali to, co lubią najbardziej – emocje, bramki, radości i klęski. Władimir Putin na mundial przeznaczył 20 miliardów dolarów i to dobra wiadomość, bo te pieniądze mogłyby zostać wydane w bardziej niebezpieczny dla świata sposób. Propagandowo Rosja na mundialu zyskała. Wpuściła do siebie setki tysięcy kibiców, którzy wrócili do domów raczej zadowoleni niż przerażeni. Miejscowi też byli szczęśliwi, bo w ich szarym życiu przytrafił się miesiąc szalonego karnawału.

Na mistrzostwa świata oficjalnie poszło 500 mln dol. Nieoficjalnie... prawie 20 miliardów dol. Co czyni ten mundial najdroższym w historii. Skąd taka różnica? Organizatorzy uważają, że do kosztów nie należy wliczać inwestycji w infrastrukturę, która będzie służyć Rosjanom przez dziesiątki lat. A te 500 mln to cena tego, co zbędne, czyli stadionów, które nigdy się nie zwrócą – w takich miastach, jak Wołgograd, Sarańsk, Jekaterynburg, Samara czy Niżny Nowogród. Tam nigdy nie było wielkiej piłki i w przyszłości raczej nie będzie, nawet na poziomie rosyjskiej ekstraklasy. – Rotor Wołgograd gra w II lidze i wlecze się tam w ogonie tabeli. Nikomu nie będzie się chciało chodzić na jego mecze. A co będzie z tym nowym stadionem? Myślę, że będziemy tam pasać krowy, bo podobno ma świetną murawę – śmieją się mieszkańcy Wołgogradu.

Rosjaninem, który na mundialu zyskał najwięcej, jest selekcjoner Stanisław Czerczesow. Dwa lata temu odszedł z Legii Warszawa po zdobyciu dubletu (mistrzostwo i Puchar) na stulecie klubu. Przez dwa lata zawodził i stresował kibiców marnymi wynikami meczów towarzyskich. Jednak na turniej zespół przygotował perfekcyjnie. „Sborna” doszła aż do ćwierćfinału, gdzie dopiero w rzutach karnych przegrała z Chorwatami. Czerczesow jeszcze w trakcie mistrzostw doczekał się muralu w St. Petersburgu. Jego autorzy uwiecznili go w pozie kibica Legii – pokazywał palcami tzw. „elkę”. Kiedy fani z Petersburga...
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: