Kultura, głupcze!

W prawicowych tygodnikach ukazała się całostronicowa reklama Trójki Polskiego Radia z hasłem „Muzykami nie jesteśmy, ale gramy najlepiej w Polsce”. Od reklamy trudno oczekiwać prawdomówności, ale uważne odczytanie przekazu dostarcza sporo wiedzy nie tylko o produkcie. Więcej dowiadujemy się o polityce firmy i aspiracjach zarządu. Dlatego warto tak spojrzeć na tę reklamę.

Muzyka w Trójce zapewne wyróżnia się na tle sieczki komercyjnych rozgłośni, ale próba wmówienia nam, że to, co słyszymy na trzeciej antenie PR, to jakaś specjalna jakość, jest kpiną z wrażliwości i inteligencji Polaków. Antena jest zdominowana przez zagraniczną playlistę i choć dyrekcja powołuje się na statystyki, nadal w porze najlepszej słuchalności nadreprezentacja anglojęzycznej produkcji jest faktem. Ponadto pasmo wypełniają autorskie audycje „kultowych redaktorów” – ekspertów od muzyki młodzieżowej (zbliżających się do siedemdziesiątki), którzy zwykle grają po angielsku. Publiczny nadawca udostępnia zatem przestrzeń, na której polska fonografia przegrywa z produkcjami zagranicznych koncernów. Na reklamowym zdjęciu widzimy doborowe towarzystwo, te same twarze, które od wielu lat (niektóre od stanu wojennego) określają „tonację” Trójki. Po trzech latach dobrej zmiany (lub – jak się wmawia Polakom – od momentu „zawłaszczenia mediów publicznych”) powodem do dumy i wizytówką władz Polskiego Radia jest zestaw autorów odziedziczonych po poprzednikach, częściowo jeszcze po PRL. Zmiana pasm publicystycznych to nie wszystko. O wiele groźniejsza wojna toczy się w obszarze kultury. W tym kontekście wyrzucenie z Trójki tych, którzy od 2016 r. próbowali ją porządkować i zmieniać (Adam Hlebowicz, Sylwia Krasnodębska), jest jakimś niezrozumiałym posunięciem. Politykę personalną stacji trudno też tłumaczyć troską o słuchalność, ponieważ wyniki są raczej mierne. Agnieszka Holland zdefiniowała program opozycji: „Żeby było tak, jak było”. Trójka nie tylko skwapliwie realizuje ten...
[pozostało do przeczytania 1% tekstu]
Dostęp do artykułów: