Operacja Argo. Hemingway współpracował z NKWD

Jak zawsze dziwią upadające autorytety! Szczególnie gdy mowa o wielbionych artystach, pisarzach, intelektualistach, piewcach wszelkich cnót, ludziach wielu talentów, wzorcach moralności i prawdziwych pomnikach kultury, nauki czy historii. Ostatnio bomba wybuchła w świecie literackim za sprawą biografii Ernesta Hemingwaya pióra Nicholasa Reynoldsa. Okazało się, że laureat Nagrody Nobla i autor powieści znanych każdemu uczniowi szkoły średniej w latach 40. ubiegłego wieku podjął współpracę z NKWD.

Hemingway był z przekonania lewakiem – wie o tym każdy, kto choć pobieżnie zna jego życie. Udział w wojnie domowej w Hiszpanii po stronie Republiki wspieranej przez Sowietów czy ostatnie lata życia spędzane w domu pod Hawaną w blasku kubańskiej rewolucji to szczegóły powszechnie znane. Reynolds pisząc „Towarzysza Hemingwaya” (wyd. Bellona 2018), dorzucił jednak garść nowych faktów. Prokomunistyczne i prosowieckie poglądy pisarza wyrastały niby z pobudek szlachetnych (antyfaszystowskich), ale de facto prowadziły do tego, iż negował fakty i usprawiedliwiał zbrodnie Stalina czy Fidela Castro.

Sprzedaż historii szpiegowskich
Na sprawę Hemingwaya, pseudonim w NKWD – „Argo”, biograf natrafił, przygotowując wystawę poświęconą amerykańskiemu Biuru Służb Strategicznych (OSS – czyli agencji wywiadowczej założonej w 1942 r. i działającej aż do wojny). Znalazł nie tylko ślady współpracy Hemingwaya z OSS, ale – przeglądając teczki agencji, FBI i Departamentu Stanu – także potwierdzenie jego związków z NKWD. Kluczową postacią był Aleksander Wasiljew. Po upadku ZSRS w 1991 r. amerykańska grupa wydawnicza Crown Publishing Group wystosowała w stronę SWR (Służby Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej) propozycję zakupienia ciekawych historii związanych z dawnymi sowieckimi misjami szpiegowskimi na Zachodzie. Zostało to przyjęte entuzjastycznie, kilku oficerów natychmiast wyczuło w tej sprawie możliwość zysku, a jednocześnie...
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: