Impreza na boisku zbrodniarza

Krew mnie zalewa, gdy na polskich ulicach (również na korytarzach TVP) napotykam mundialowe plakaty z wielkim napisem Russia 2018. Myślę, że nie trzeba nikogo przekonywać, iż w kraju rządzonym przez Putina (podobnie jak w Sowietach) sport podporządkowany jest polityce i oficjalnej propagandzie.

Narodowa reprezentacja Polski nie powinna pojawić się na rosyjskich boiskach. Po zakwalifikowaniu się na Mundial należało z wielkim hukiem ogłosić bojkot imprezy. Należało przypomnieć światu, że Rosja to agresor, okupujący terytoria innych państw, prowadzący działania wojenne, militarne i hybrydowe, realizujący operacje terrorystyczne. To państwo, które skrytobójczo morduje oponentów politycznych, strąca pasażerskie samoloty, prowadzi operacje dezintegracyjne. Że jest to kraj, który gwałci reguły międzynarodowe, nie oddając nam wraku Tu-154M. Trzeba było pokazać, że nie są to pojedyncze incydenty, lecz długa lista zbrodniczych działań, prowadzonych planowo z zimną kalkulacją. Warto przypomnieć tu prorocze słowa śp. Lecha Kaczyńskiego z Tbilisi: „Dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę”. Najbardziej deprawujące jest oswajanie się ze zbrodnią. Mundial, globalne święto sportu, szlachetne współzawodnictwo i zasady fair play, emocje i patriotyzm kibiców, sprawiają, że zapomina się o tym, iż Rosja to państwo nienormalne. Owszem, sankcje obowiązują nadal. Po otruciu Skripala byliśmy świadkami stanowczych deklaracji, wycofano nawet personel dyplomatyczny. Miesiąc temu ważny dowódca amerykański potwierdził, że Rosja prowadzi wojnę hybrydową wobec państw NATO... No i co z tego? Kto dziś chce o tym pamiętać, skoro najważniejsza jest piłka? Z perspektywy porażki naszej reprezentacji łatwo dzisiaj snuć podobne rozważania. Niemniej uważam, że powinniśmy poważnie potraktować maksymę o tym, że dla tryumfu zła wystarczy bezczynność sił dobra. Być może, gdyby w 1936 r. zbojkotowano Olimpiadę w Berlinie,...
[pozostało do przeczytania 1% tekstu]
Dostęp do artykułów: