Dziewczyny, welon, Cygan i pies

FILM [DO UTRATY TCHU 2]

„Ava” to film o niedojrzałości, odrazie, buncie i szczerych porywach serca, dlatego zdobył uznanie w Cannes i u nas. Grożąca młodej bohaterce ślepota jest raczej metaforą. Lecz samotność w niekompletnej rodzinie u boku matki nimfomanki, poczucie obcości nad pięknym morzem, w pełnym słońcu, to gorzki fakt. Lecz oto zjawi się czarny pies, który ukradnie dziewczynie frytki, i jego właściciel, smukły Cygan, wyrzutek i ofiara, a zarazem awanturniczy kandydat na romantycznego kochanka. Dziewczyna go śledzi, podgląda, kradnie mu psa. Kiedy Juan zostaje ranny, przynosi mu wodę, leki i żywność. Chłopak jest starszy, silniejszy, ale to ona go oswaja, kusi, chowa dla siebie. Seks, który tak brzydzi ją u matki, buzuje w dziewczynie i pociąga ja samą. Rzecz dzieje się na plaży, w pełnym słońcu, wśród starych, odrażających nudystów, w zburzonym bunkrze, w którym nachodzą młodych kochanków nadgorliwi policjanci, wyglądający niczym tolkienowskie Nazgule. Ava dokonuje ryzykownych
     
55%
pozostało do przeczytania: 45%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze