Przyczajony Ryś

Znam Ryszarda Kalisza od wielu lat i nie podejrzewam go o ponadnormatywny cynizm, zwłaszcza w środowisku, w którym funkcjonuje. Dlatego sądzę, że po prostu w czasie przygotowywania swojego beznadziejnego raportu pokochał go czystą, ojcowską miłością. I dlatego opowiada teraz, że postawienie przed Trybunałem Stanu Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobro będzie słuszne, sprawiedliwe i zbawienne. Odnośnie do procedury, wedle której miałaby odbyć się ta odwetowa akcja prawna, Kalisz posuwa się jednak stanowczo zbyt daleko. W rozmowie z Dominiką Wielowieyską, po skonstatowaniu, że w obecnym parlamencie nie ma większości dla zrealizowania jego zamiarów, zaproponował, by skorzystać z faktu, iż
[pozostało do przeczytania 27% tekstu]
Dostęp do artykułów: