Lenin na Łużnikach. Olimpiada jako zastępcza forma wojny

Historia [Sport i polityka]

Przekonanie, że sport i polityka nie przenikają się, jest z gruntu fałszywe. Historia nowożytnych zmagań sportowych jest pełna przypadków, kiedy bieżąca polityka, ideologia, interesy gospodarcze czy religia intensywnie wkraczały w ducha czystej rywalizacji sportowej. „Istotą igrzysk nie jest zwyciężyć, ale wziąć udział. Nie musisz wygrać, bylebyś walczył dobrze” – w ten sposób baron Pierre de Coubertin, twórca nowożytnych igrzysk, uzasadniał pod koniec XIX wieku wskrzeszenie idei olimpijskiej. Pół wieku później sowiecki minister spraw zagranicznych Andriej Gromyko odnosząc się do tych słów, powiedział: „Tylko jedno ma sens z tego, co mówił de Coubertin: walka […]. Olimpiada to zastępcza forma wojny”.Błahe sprawy Faktem jest, że od pierwszych nowożytnych igrzysk, które odbyły się w Atenach w 1896 r., szlachetna idea współzawodnictwa sportowego zaczęła wpadać na polityczne przeszkody. Już samo miejsce pierwszych igrzysk budziło niemało kontrowersji, bo
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze