Mistrzostwa bez wódki. W wolnej chwili poza stadionem

Sport [Korespondencja z Rosji]

Biało-czerwony Kreml i wspólny przejazd na stadion Spartaka to najlepsze, co spotkało Polaków w pierwszym tygodniu mundialu. Doping na stadionie nie był już tak dobry. Zirytowani słabą grą w meczu z Senegalem fani z Polski nie pomagali swoim piłkarzom, często na nich gwiżdżąc. Szkoda, bo krzyk z 30 tysięcy gardeł mógłby stworzyć niezapomnianą atmosferę. Wielu polskich kibiców przed przyjazdem do Rosji na różnych forach zadawało pytanie: „Jaki jest stosunek Rosjan do Polaków?”, nierzadko obawiało się tego wyjazdu. I trudno im się dziwić. Pierwszy mecz z Senegalem graliśmy w stolicy kraju – Moskwie, która jest jednocześnie centrum rosyjskiego ruchu kibicowskiego. Spartak, CSKA – to najpopularniejsze tu kluby, a w drugim rzędzie Dinamo i aktualny mistrz Rosji, czyli klub Macieja Rybusa – Lokomotiw. W Rosji w kibicowskim ruchu liczy się jeszcze tylko Zenit St. Petersburg. Kluby z prowincji nie mają ultrasów, w europejskim znaczeniu tego słowa. Ci, którzy obawiali się
     
19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze