Odszedł wolny człowiek. Żegnamy Roberta Brylewskiego

Kultura [Wspomnienie]

Przed tygodniem zmarł Robert Brylewski. Jedna z najbarwniejszych postaci niepokornego rocka, ikona punkowego buntu. Człowiek, który nigdy nie stał się elementem układanki prowadzonej na pasku konformizmu. Jeden z czołowych gitarzystów polskiego rocka, współtwórca rodzimej sceny reggae, członek licznych zespołów, w tym takich, które spowija aura kultowości, jak choćby Kryzys, Brygady Kryzys, Izrael i Armia, której był współzałożycielem. O jego śmierci poinformowała rodzina na facebookowym profilu zespołu Izrael: „Z wielkim żalem powiadamiamy, że dziś rano, po kilkutygodniowej śpiączce spowodowanej ciężkim urazem, zmarł Robert Brylewski. Nasz tata, partner, syn, przyjaciel, dowódca naszych międzygalaktycznych i muzycznych podróży. Prosimy o uszanowanie naszej prywatności w tym trudnym czasie”. Brylewski został pobity zimą na warszawskiej Pradze. Od tamtej pory przebywał w śpiączce. Policja nie wyklucza, że ten wypadek był bezpośrednim powodem śmierci. Sprawca napadu
     
27%
pozostało do przeczytania: 73%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze