SAMOCHÓD NA DZIEŃ DZIECKA

Motoryzacja [Mistrz kierownicy ucieka - MINIAUTO]

Kiedy jako 16-latek jeździłem autobusem do liceum i przez okno obserwowałem peugeoty 205, ówczesne marzenie każdego nastolatka, lub nieliczne fordy sierra, do których wzdychali wszyscy w mojej klasie, albo chociażby maluchy, wyobrażałem sobie, że je prowadzę. To był najtrudniejszy okres w moim „motoryzacyjnym” życiu. Przez dwa lata cierpiałem. Po wyprawieniu 18-tki poszedłem więc na kurs prawa jazdy. Zdałem (za pierwszym razem!) i tata pozwolił mi pojechać na przejażdżkę swoim fiatem 126 p w kolorze piasku pustyni. Pominę to, że gdy pierwszy raz samodzielnie wyjechałem na ulice Warszawy, na ślimaku pod mostem Poniatowskiego kompletnie się zgubiłem. Jednak warszawscy kierowcy, słynący z życzliwości, kibicowali mi. Każdy z nich trąbił, żeby dodać mi otuchy. Dziś zdarza się, że i ja jestem „życzliwy” i trąbię, gdy ktoś się gubi na drodze. Dlaczego o tym piszę? Otóż dlatego, że dzisiejsi młodociani fani motoryzacji mają łatwiej. Bo są na rynku pojazdy, które można
     
22%
pozostało do przeczytania: 78%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze