Wykuwanie skały. O dojrzewaniu rtm. Witolda Pileckiego do wielkości

Historia [70. rocznica śmierci bohatera]

Skąd się biorą zasoby sił i ducha, które w chwili próby okazują się na wagę dobrze podjętych, z punktu widzenia moralnego, decyzji? Przecież nie z instynktownej reakcji na to, co przynosi los. Muszą z czegoś wyrastać. Bohater nie rodzi się w ułamkach sekund – wzrasta, buduje się dziesiątki lat przed tym, zanim przyjdzie czas owej próby. Rotmistrz Witold Pilecki – który poszedł na ochotnika do Auschwitz, by opowiedzieć światu, co się tam dzieje, i który stanął potem wobec grozy komunistycznego aparatu bezprawia – był rycerzem nie z przypadku. Został na takiego wychowany w rodzinnym domu, kiedy z chłopca stawał się mężczyzną. Witold Pilecki urodził się 13 maja 1901 r. w Ołońcu, w Karelii, blisko fińskiej granicy na obrzeżach carskiej Rosji. Julian, ojciec Witolda, był pomocnikiem leśnym, potem osiągnął stanowisko leśnego rewizora. Rodzina była na wskroś patriotyczna, rządził w niej duch narodowowyzwoleńczy. Dziadek Józef, powstaniec styczniowy, został za działalność
     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze