Polityka i show: Sinatra już nie wróci

Dodano: 27/03/2012 - Nr 13 z 28 marca 2012

Pochodzący z ubogiej rodziny Christian Wulff był uzależniony od blasku i splendoru, chętnie otaczał się ludźmi sceny i wielkiego ekranu. Hanowerska prokuratura, analizująca niejasne powiazania byłego prezydenta ze światem show-biznesu, za szczególnie frapujące uznała nader serdeczne relacje z aktorami i reżyserami. A to dlatego, że w Niemczech to państwo (za pośrednictwem landów) odpowiada za wsparcie finansowe dla publicznych środków masowego przekazu, produkcji filmowych etc. Nic dziwnego, że producenci filmowi uznali przyjaźń z byłym premierem kraju związkowego za opłacalną. Wulff nie wzbraniał się zresztą przed ich zakusami, biorąc za dobrą monetę wszelkie przejawy akceptacji ze strony swoich zamożnych darczyńców. Nie szczędząc byłej głowie państwa niemieckiego złośliwości, można powiedzieć, że jeżeli podejrzenia prokuratury się potwierdzą, to Wulff naprawdę oddał się środowiskom twórczym za miseczkę soczewicy. Nie wiadomo jeszcze do końca, na czyjej liście płac figurowało
     
25%
pozostało do przeczytania: 75%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze