Skansen putinizmu. Kiedy sąsiedztwo Rosji nie jest miłe

Dodano: 15/05/2018 - Nr 20 z 16 maja 2018

Reportaż [Naddniestrze]

Turyści lubiący wschodnioeuropejską egzotykę wyjeżdżają stąmtąd z przekonaniem, że oto widzieli skrawek dawnych czasów sowieckich. Nic bardziej mylnego. – Przypływają czasem tutaj. Na łódkach. – Kto? – Rosjanie. Babuszka Galina mieszka w maleńkiej chatce w wiosce na mołdawskim brzegu Dniestru. Malowniczy krajobraz tej okolicy był pokazany w Trylogii Henryka Sienkiewicza. Ten sam Dniestr skręcający wśród trzcin i lasów, wzgórza pokryte zielenią, tylko że 300 lat temu po tamtej stronie była ziemia Tatarów, a dziś jest Rosjan. – Po co przypływają? – pytam. – Czasem towarzysko, czasem na handel. O, ten miód, który jecie, jest od nich. – To w takim razie miłe sąsiedztwo – mówię. Staruszka zamyśla się głęboko. – To nie jest miłe sąsiedztwo. Naddniestrze to liczący pół miliona mieszkańców kraj położony we wschodniej Mołdawii. Żyjąca tam ludność rosyjska została w latach 1991 i 1992 podburzona do buntu przeciwko władzy w Kiszyniowie i z pomocą rosyjskiego wojska utworzyła
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze