Prowokacja w Priwislinii

Książka [Początek XX wieku]

Wacław Holewiński nie lubi uczęszczanych ścieżek. Pisał o żołnierzach antykomunistycznego podziemia, zanim zrobił karierę termin „Żołnierze Wyklęci”. Teraz, sięgając po wydarzenia 1905 r. w Warszawie, nie pisze o bohaterach bojówki PPS-u, lojalistach z endecji, przedstawicielach wyższych sfer czy środowisk artystycznych. Pokazuje Warszawę jaką trudno sobie wyobrazić – Warszawę marginesu i rosyjskich okupantów. I jest to obraz absolutnie prawdziwy, według ówczesnych statystyk dwie najważniejsze grupy społeczne – Żydzi i służba domowa – stanowili ponad połowę populacji miasta, robotnicy byli dopiero na trzecim miejscu. Nie dziwi więc, że głównym miejscem akcji „Pogromu” są siedziby policji i domy publiczne, a także łącznik pomiędzy nimi – knajpy. Akcja koncentruje się na bliżej nieznanej nawet zawodowym historykom prowokacji carskiej Ochrany. Jej szef, zaniepokojony wzrostem nastrojów rewolucyjnych w mieście, którego w żaden sposób nie udało się zrusyfikować, decyduje
     
60%
pozostało do przeczytania: 40%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze