Chcę, żeby cierpieli

FILM [SADYSTYCZNA KRUCJATA]

Autorka „Musimy porozmawiać o Kevinie” znów niepokoi i psuje nam humor. W nagradzanym w Cannes „Nigdy cię tu nie było” również chodzi o tajemnice zła, o nędzę świata, o przemoc. Jakiś diabeł opętał Kevina. Siatka pedofili organizujących dziecięce burdele w „Nigdy cię tu nie było” też funkcjonuje w przestrzeni demonicznej. Ale we współczesnym mieście chodzimy po tych samych ulicach, oddychamy tym co oni powietrzem. Joego (doskonały i przerażający Phoenix), detektywa, cyngla, płatnego mordercę, dopadają koszmary minionych łajdactw, które uczynił bądź uczyniono jemu. Teraz jest katem i rycerzem sprawiedliwości. Zatrudniony w prywatnej agencji, niczym bohater „Leona” na zlecenie odbija dzieciaki z podejrzanych spelun, operując z wprawą młotkiem i sztyletem. Po pracy pielęgnuje starą matkę, pomaga jej podczas kąpieli, imitując gesty Perkinsa z „Psychozy” Hitchcocka. Ale sprawy w obszarze zła, w którym bezbłędnie funkcjonuje, komplikują się. Polityk, którego córkę odnalazł
     
53%
pozostało do przeczytania: 47%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze