Wulff pod ostrzałem wuwuzeli

W kilka dni po ogłoszeniu swojej rezygnacji Wulffowi przyznano 200 tys. euro rocznie dożywotniej renty i jakby tego było mało – dodatkowo 300 tys. euro na pokrycie kosztów prowadzenia biura, opłacenia pracowników, szofera i służbowego auta. W osobnej puli przewidziano ubezpieczenie na wypadek śmierci, które w razie nieszczęścia ma zasilić konto jego małżonki Bettiny. Pod dokumentem zatwierdzającym wypłatę dożywotniej renty dla Wulffa podpisał się pracownik kancelarii prezydenta, który jeszcze do niedawna na co dzień służył mu radą i pomocą. Państwo niemieckie i podatnicy przez następne lata wypłacą swojej nieudolnej, byłej głowie państwa miliony euro. Horrendalne kwoty dla prezydenta, który ustąpił pod naporem mediów i prokuratury. W dzisiejszych czasach zdrowy, 50-letni mężczyzna ma szanse dożyć nawet 100 lat. Nic dziwnego, że przypadek Wulffa i jego nieprzyzwoicie wysokiego uposażenia bez reszty pochłonął niemieckie społeczeństwo. Sytuację zaogniła jeszcze sprawa uroczystego
     
22%
pozostało do przeczytania: 78%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze