Michnik straszy

Gdyby chorobliwa uległość sądów wobec takich żądań miała się stać normą, osiągnęlibyśmy w III RP stan, w którym nikogo nie wolno by było oceniać w żaden sposób. Stwierdzenia, że Donald Tusk jest złym premierem, a jego wyborcze obietnice były oszustwem, można by penalizować tak samo jak stwierdzenia, że Adam Michnik przez pół życia bronił ubeków, a jego gazeta od dwudziestu lat stara się zniszczyć polskość. Dotyczyłoby to także stwierdzenia, że pisarz Pipsztycki jest grafomanem, firma Bublex wpycha ludziom badziewie po bandyckich cenach, a pani Andżela jest łatwa. Każdy, kogo stać na prawników, mógłby uzyskiwać wyroki przeciwko każdej opinii, która mu się nie podoba. Mógłby? Czy – już może? Czy jest to tylko kwestia wynajęcia kogoś w rodzaju mecenasa Rogowskiego? To ciekawy problem. Jeden sędzia orzekł niedawno, że Lech Wałęsa nie jest zwykłym obywatelem, tylko szczególnie zasłużonym, i wolno mu więcej, inny, że negatywne opinie na temat Adama Michnika same w sobie stanowią naruszenie
     
64%
pozostało do przeczytania: 36%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze