Bryła była w porządku

Warunkiem powrotu Klossa na ekrany wolnej RP zdawało się przecięcie tej dwuznaczności. Udział Stalina w rozpętaniu II wojny światowej (i sowieckim katyńskim ludobójstwie) wypadało nazwać, a Kloss winien wyciągnąć wnioski, jak przystało na herosa. Ale trojka Pasikowski-Vega-Woś inaczej zdefiniowała zadanie. O Sowietach mówi film tyle, że są okrutni, więc trzeba spieprzać i że mają gułagi, do których zsyłają dobrą Niemkę (Trzebiatowska). Cóż z tego, że PRL i jej służby dokuczyły po wojnie nawet staremu Klossowi, skoro realizatorów mało to zajmuje. Wolą obrazki z faszystami we frankistowskiej Hiszpanii i igraszki śledzących ich agentów (Chabior, Garlicki) w Europie i PRL AD 1975. Czyli, pominąwszy kpinę z obecności nazistów w szeregach Stasi, zostało po staremu. W Koenigsberg w 1945 r. Hans Kloss (Kot) odkrywa skarb zrabowany przez nazistów i udaremnia Brunnerowi (Adamczyk) wywiezienie precjozów do Rzeszy. Te sprawy wracają po 30 latach, finalizowane już przez starych antagonistów. Film
     
40%
pozostało do przeczytania: 60%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze