Weto nie kończy wojny

Miliardy na walkę z wiatrakami

Tymczasem, jak wykazały dane raportu spółki EnergSys, dodatkowe koszty dla przemysłu w Polsce z tytułu już wdrożonych działań z zakresu polityki klimatycznej osiągną w 2015 r. ok. 5 mld zł rocznie. Zaś do 2030 r. wzrosną do ok. 13 mld zł rocznie. Akceptacja najnowszej propozycji prezydencji duńskiej (zawetowana przez Polskę) oznaczałaby, że UE chce się zobowiązać do redukcji 40 proc. emisji CO2 do 2030 r., 60 proc. do 2040 r. i aż 80 proc. do 2050 r. Brak polskiego weta oznaczałby katastrofę dla całej polskiej gospodarki, nie tylko energetyki. Łączne przewidywane obciążenia polskiego przemysłu z tytułu polityki klimatycznej wspomniany raport szacuje na 22 mld zł rocznie. Skumulowane działanie tej polityki stworzyłoby zagrożenie utraty lub znacznego obniżenia rentowności produkcji najważniejszych działów przemysłowych. Co istotne, Unia odpowiada jedynie za 11 proc. emisji CO2 na świecie, a globalne zobowiązania innych krajów mają być uzgodnione dopiero w 2015 r. W dodatku najwięksi światowi „truciciele” (emitujący najwięcej CO2), w tym USA, Chiny, Indie czy Kanada, jak również Japonia i Rosja, nie zamierzają ograniczać emisji CO2.

Najbardziej wrażliwi

Minister ochrony środowiska Marcin Korolec tłumaczył polskie weto podczas konferencji prasowej: – Polska jest najbardziej wrażliwym państwem wśród członków UE w obszarze energetyki. Nasz kraj aż 90 proc. zużywanej w gospodarce energii czerpie z węgla (kamiennego i brunatnego) – najwięcej w całej Unii. Jednocześnie jesteśmy państwem, które najbardziej w UE ograniczyło emisję CO2 w ostatnich 20 latach (o ok. 30 proc.). Korolec nie traci jednak nadziei na akceptację polskiego stanowiska przez innych członków UE. – Dyskusja się rozpoczęła, jest wiele państw, które podzielają stanowisko Polski. Zaprosiliśmy ministrów środowiska z innych krajów unijnych do poważnej dyskusji. Musimy poczekać, aż nabierze ona tempa – podkreślił...
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: