Polacy mają nie wiedzieć!

Polsat odfajkował to spotkanie dwóch nacji, wplatając pośrednią informację o nim w materiał o manifestacji PiS w sprawie emerytur. Pokazano krótkie ujęcia z poprzedniego dnia, z odjazdu części polskiej grupy z Dworca Centralnego w Warszawie. Nie pojawiła się żadna gorąca informacja o tym, co działo się w Budapeszcie przed paroma godzinami. Doniosłe i symboliczne wydarzenie zostało praktycznie przemilczane przez wszystkie establishmentowe stacje.

Informacyjny zamęt wprowadził PAP: „Nawet 3 tys. osób, według policji, zebrało się w czwartek w Budapeszcie, by uczestniczyć w obchodach święta narodowego na Węgrzech i zademonstrować poparcie dla premiera Orbána. Wśród nich było co najmniej 700 przedstawicieli środowisk prawicowych z Polski”. Na czym polega problem? Treść informacji wydaje się odnosić do głównych wydarzeń na placu Kossutha, czyli manifestacji przed budynkiem parlamentu. Tyle że faktycznie uczestniczyło w niej ok. 250 tys. osób (samych Polaków 5–10 tys.). A wcześniejsze uroczystości, które odbyły się przed Muzeum Narodowym i gdzie przemawiał Tomasz Sakiewicz (co PAP opisała), zgromadziły samych Polaków, głównie z klubów „GP”, oraz ich węgierskich przyjaciół. Korzystając z tej depeszy PAP oraz myląc wydarzenia i zaniżając liczby, pisała o uroczystościach większość gazet i portali internetowych, które w ogóle o sprawie napisały (np. Dziennik.pl). Informacja PAP opatrzona została także deprecjonującymi premiera Orbána oraz całość uroczystości uwagami w rodzaju: „Niektórzy Węgrzy nazywają Orbána dyktatorem”.

Wyborcza.pl ukrywa tekst własnego dziennikarza

W dniu wyjazdu Polaków dziennik serwuje swoim fanom płaczliwe wywody niejakiego Sławka Zabagło, mieszkającego ponoć od lat na Węgrzech. Sławek: „Nie burzcie wspaniałej przyjaźni, która łączy nasze narody! Prawdziwy przyjaciel nie przyjeżdża do drugiego, aby przestawiać mu w domu meble!”. O premierze Węgier i jego polskich zwolennikach Sławek powiada: „...
[pozostało do przeczytania 59% tekstu]
Dostęp do artykułów: