Panowie wybierają panie, panów wybiera policja

FILM [ŻYCIE NAŚLADUJE SZTUKĘ]

„Pitbull. Ostatni pies” to przypadek mistrza, który naśladuje czcicieli i kontynuuje kontynuatorów. Vega ożywił kino policyjne, które Pasikowski ufundował „Psami” i parodyjnie zamknął „Reichem”. Teraz, kontynuując Pitbulla…” i zdobywając dla tej produkcji Dorocińskiego, potwierdza Pasikowski powinowactwo i pomnaża dziedzictwo. Nie ucieka od siebie, wraca do korzeni. W „Reichu” też była policyjna wtyczka w gangsterskim świecie. Stała na tym motywie chińska „Infernal Affair”, którą Scorsese oscarowo skopiował w „Infiltracji”. Już Kloss pracował w takim schemacie. Tyle że w konfrontacji Pruszkowa i Wołomina, o której opowiada Pasikowski, bohater naprawdę ociera się o swoją i cudzą śmierć. Idzie po ostrzu, kolegę policjanta mafie zabiły. W prologu musi uwiarygodnić fałszywą tożsamość wyrokowca, ryzykując rosyjską ruletkę. Jak w „Reichu” agent Despero gra ostro, ale tak, by nie spalić akcji i ocalić człowieczeństwo. To mu nabija punktów wśród mafijnych bestii. Choć w sumie
     
54%
pozostało do przeczytania: 46%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze