Posmoleński gniew. Instalacje, rzeźby, obrazy, plakaty...

Mimo wielu prób marginalizowania katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku sprawa była i wciąż jest dla artystów żywym tematem. Gigantyczny wysiłek tzw. mainstreamu nie usunął jej z obszaru sztuki przez duże „S”.

Kiedy w południe 10 kwietnia 2010 r. Jacek Adamas, artysta rzeźbiarz, performer, absolwent awangardowej pracowni „Kowalnia” na warszawskiej ASP, wystawił przed Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie kilkanaście stalowych czarnych tarcz strzelniczych w kształcie ludzkich figur ze śladami pocisków na blasze, nikt jeszcze nie przypuszczał, jak ważny będzie to akt. Instalacja stała się jednym z wielu pojawiających się później spontanicznie, w okresie miesięcznic i rocznic, tego typu dzieł w przestrzeni publicznej miast.
Tak było na przykład we Wrocławiu. Tam jeden z najważniejszych polskich artystów – Jerzy Kalina (którego sylwetkę kreśli w tym numerze „GP” Piotr Lisiewicz) wraz z małżonką Małgorzatą przykryli ulicę Świdnicką czarnym płótnem. Choć czarna płachta, która pokryła bruk, miała być epitafium dla zamordowanych w Katyniu, dla mieszkańców stolicy Dolnego Śląska stała się symbolem nowej tragedii. Działania Kaliny zainspirowały młodych ludzi, którzy w podobnym nurcie zorganizowali happening w drugą rocznicę katastrofy. Grupka kilkudziesięciu osób ubranych na biało utworzyła makietę prezydenckiego samolotu.

Smoleńskie puzzle
W 2012 roku, gdy coraz wyraźniej było widać, jak rząd Donalda Tuska traktuje temat katastrofy, Jacek Adamas zrobił jednoznaczną w swojej wymowie, ruchomą rzeźbę TU-SK 154 M. Pokazywał ten przedziwny samolot w różnych publicznych miejscach. „Jako obywatel jestem tym zdruzgotany i sztuką protestuję” – komentował wtedy swoje działanie. Ten sam gniew przyświecał prof. Kazimierzowi Piotrowskiemu, który rok wcześniej zorganizował w Toruniu wystawę „THYMOS. Sztuka gniewu 1900–2011”. Znalazły się na niej prace określane już jako nurt związany z „posmoleńskim gniewem”. W 2012 roku...
[pozostało do przeczytania 57% tekstu]
Dostęp do artykułów: