Młodzież odrzuca katechezę świata. „Inka – pamięć i tożsamość” księdza Wąsowicza już w sprzedaży

Przez ostatnie lata próbowano wmówić Polakom, że bezcelowo „babrzemy się” w swojej historii. To się nie udało. Dzięki temu wiemy, na czym możemy budować dzisiejszą Polskę – mówi ksiądz Jarosław Wąsowicz.


Do księgarń trafił już drugi tom „Inki” autorstwa księdza. Czym ta książka różni się od innych opracowań historycznych opowiadających o życiu Danuty Siedzikówny?

Powstało już wiele biografii Inki. W tym tomie chciałem uchwycić fenomen jej życia w innym kontekście. Poprosiłem kilkanaście osób, które w różny sposób były związane z jej historią: członków rodziny, prof. Krzysztofa Szwagrzyka, naukowców i artystów, żeby podzielili się swoim osobistym świadectwem przeżywania tej opowieści. To już drugi tom pozycji „Inka – pamięć i tożsamość” także z tego powodu, że wciąż poszerza się grono osób, które chcą złożyć takie świadectwo.
To rzeczywiście niezwykłe, jak bardzo „Inka” konkretnie wpływa dziś na postawy i losy ludzi.

Jej historia ma bardzo mocne przesłanie. To życie oddane za wierność wartościom. „Inka” w tym słynnym grypsie do babci „Zachowałam się, jak trzeba” powiedziała dokładnie to, co mówiło wtedy całe pokolenie młodzieży wychowanej w poczuciu patriotyzmu w dwudziestoleciu międzywojennym. „Pozostałam im wierna” w szkole, w oddziałach leśnych… Mimo że wierność jest wartością kompletnie zdezawuowaną przez świat, jej przesłanie zachwyca młodych ludzi. W Ince zakochała się cała Polska, a miejsca jej upamiętnienia są rozsiane po całym kraju.
To nie wielcy dowódcy Niezłomnych są jak do tej pory symbolem tamtej walki, a właśnie ta młodziutka sanitariuszka…

Jej historia pociąga i zachwyca także przez skromność jej bohaterki, przez to, że była bardzo młoda, że w tym wieku wybiła się już na wyżyny duchowego rozwoju. Dla mojego pokolenia dokładnie to samo przesłanie Danuty Siedzikówny pozostawił Jan Paweł II. Ciekawe jest to, na jak różne...
[pozostało do przeczytania 61% tekstu]
Dostęp do artykułów: