Osiem lat barbarzyństwa

Felieton [Okoniem]

W Warszawie staną w końcu upamiętnienia ofiar tragedii smoleńskiej i śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Po ośmiu latach walki, dopominania się o nie, apeli i ogromnej mobilizacji społecznej. Ich fundatorami będą w ogromnej części obywatele, którzy wzięli na siebie ciężar zrealizowania obowiązku państwa. A nawet więcej – stoczyli z urzędnikami państwa wywodzącymi się z Platformy i PSL długotrwałą walkę o przyzwoitość i godność. O szacunek nie tylko dla bliższych sobie – choćby ideowo – ofiar, lecz dla wszystkich, którzy zginęli 10 kwietnia 2010 roku. Społeczeństwo obywatelskie starło się z władzą, która przy użyciu pogardy, nienawiści, atakowania zmarłych będącego wręcz barbarzyństwem próbowała ograniczyć wolność. I wygrało. W takich kategoriach należy postrzegać monumenty smoleńskie – nie tylko jako upamiętnienie, lecz przede wszystkim jako zwycięstwo nad siłą polityczną, która w sposób brutalny i jakże daleki od polskiej tradycji próbowała ograniczyć prawa ogromnej
     
41%
pozostało do przeczytania: 59%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze