Nic nie kumają

Felieton [Mucha na dziko]

Wiele jest rodzajów reportażu. Mój ulubiony to uczestniczący, kiedy spędzamy czas wraz z uczestnikami jakiegoś wydarzenia, poznajemy ich życie, słuchamy, o czym mówią, obserwujemy ich zachowanie, patrzymy, jak radzą sobie z problemami. To fascynujące, ale przy tym bardzo trudne. Taki reportaż zapewne chciał napisać także jeden z młodych adeptów dziennikarstwa Wirtualnej Polski. Kamil Sikora, bo o nim mowa, zakamuflował się – jak nie przymierzając Hugo Bader na Marsz Niepodległości – i wyruszył na Wielki Wyjazd na Węgry. Znów mu się nie udało. Znów, bo redaktor Sikora jest już autorem innego „reportażu”, kiedy to w autobusie z Radomia do Warszawy towarzyszył wybierającym się na marsz Wolni i Solidarności. Tamten tekst zawiera się w zasadzie w tytule: „Bimber i cebula, zdrajca Duda i polityczny magiel. Przyjechałem na wiec PiS autobusem działaczy z Radomia”. Tyle zapamiętał, tylko tyle zrozumiał. Że ludzie napili się bimbru, zjedli cebulę i rozmawiali o polityce. Z
     
49%
pozostało do przeczytania: 51%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze