Forteca Jaroszewicza

Felieton [Komentarz Gwiazdy]

Nareszcie zatrzymano podejrzanych o zabójstwo małżeństwa Jaroszewiczów. Gdyby stało się to za poprzedniej władzy, to bym podejrzewał, że trwa jakaś gra o ukrywanie sekretów PRL. Ale tym razem cieszę się z przełomu. Większość Polaków zapomniała już o zbrodni, a ci, którzy ją pamiętają, pogodzili się, że morderców nigdy nie da się odnaleźć. Obecny rząd jednak nie zna pojęć, że się „nie da”, także prokuratura zaczęła działać tak, jak powinna. Śmierci Jaroszewiczów towarzyszyły setki plotek i legend. Ich willa, gdzie zostali zabici, miała być fortecą nie do zdobycia, z zainstalowanymi nowoczesnymi urządzeniami ochronnymi, kamerami itd. Z jednej strony napad miał mieć charakter rabunkowy, a z drugiej – mówiono o torturach, wyciąganiu informacji, wreszcie o tym, że nie zginęły żadne kosztowności. Wszystko to przywodziło na myśl, że skomplikowane zabezpieczenia musieli sforsować specjalnie wyszkoleni funkcjonariusze służb. Jaroszewicz miał wydać wyrok na siebie, bo
     
52%
pozostało do przeczytania: 48%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze