Cztery nogi polityki rodzinnej

Największym wstydem Polski po 1989 r. było to, że około 700–800 tys. polskich dzieci jeszcze do 2015 roku żyło poniżej minimum egzystencji. Szacunki ministerstwa dotyczące redukcji skrajnego ubóstwa dzieci pokazują, że między 2015 a 2017 rokiem ta grupa zmniejszyła się około 70–80 proc. To doskonały wynik na skalę europejską i światową – mówi Bartosz Marczuk. Z wiceministrem rodziny, pracy i polityki społecznej, rozmawia Maciej Pawlak


Na ile udała się realizacja programu 500+, a co należałoby w nim poprawić?

Przypomnijmy, jakie były przed tym programem postawione zadania. Mówiła o tym – w lutym 2016 r. w Sejmie, prezentując program – moja szefowa, minister Elżbieta Rafalska. Wymieniła wówczas trzy jego główne cele: zwiększenie wskaźnika dzietności; redukcję ubóstwa wśród dzieci; inwestycję w rodzinę, kapitał ludzki. Po prawie dwóch latach widać, że albo zostały one osiągnięte, albo jesteśmy na dobrej drodze ku ich osiągnięciu. Uważam, że w kwestii inwestycji w kapitał ludzki pieniądze z tego programu są bardzo dobrze wydawane przez polskie rodziny. Nie sprawdziły się czarne scenariusze opozycji czy różnych środowisk, że Polacy „nie dojrzeli”, by w sposób właściwy wydawać tego typu świadczenia, że są „głupim narodem”. Wszystkie badania, rozmowy z kierownictwami lokalnych samorządów potwierdzają, że Polacy świetnie wydają te pieniądze. Wskazują na to też dane statystyczne. Ustawa wprowadzająca program zawiera przepis mówiący o tym, że gdy urzędnicy w gminie dostrzegają, iż dany beneficjent programu marnuje przyznane mu świadczenia, mogą być one zamienione w pomoc rzeczową bądź usługi. Okazało się jednak, że tego rodzaju zamian na 4 mln wypłacanych świadczeń dokonuje się średnio około 1800 w miesiącu, a zatem na poziomie kilku promili.

Jakiej redukcji ubóstwa wśród dzieci udało się dokonać w ciągu obowiązywania programu 500+?

Największym wstydem Polski po 1989 r....
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: