Dzień Wielkości. O imieninach Marszałka Piłsudskiego

Dodano: 13/03/2018 - Nr 11 z 14 marca 2018

Historia [100. rocznica odzyskania Niepodległości]

Był chłodny ranek marca 1934 r. W Alejach Ujazdowskich drzewa pokryte były szronem. Mieczysław Lepecki, adiutant Józefa Piłsudskiego, wszedł do sypialni, by obudzić Marszałka. Kaszlnął. Nic. Zaczął przesuwać krzesła. Znowu nic. Komendant spał. W końcu odważył się krzyknąć: „Panie Marszałku!”. Piłsudski powoli otworzył oczy. Spojrzał i mruknął: „A co?”. „Już ósma”– odpowiedział oficer. Za chwilę mieli wyjechać do Wilna, by tam, w gronie rodziny, świętować imieniny Piłsudskiego. Pod koniec życia twórca Legionów uciekał w dniu swych imienin od całego państwowego blichtru do kraju lat dziecinnych. Gdy pociąg z Marszałkiem jechał na Wileńszczyznę, ten wspominać nagle zaczął wojnę roku 1920. Rozmawiał z Lepeckim, który przyklejając czoło do szyby, patrzył na zmieniający się krajobraz. Gdy mijali Niemen, Marszałek podszedł do okna. Zawsze tak robił. „Niemen był zamarznięty, a lód pokryty warstwą śniegu. Na niewielkim kawałku, odmiecionym do czysta, ślizgała się jakaś młoda
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze