Wybielanie czerwonej Hildy

Dodano: 13/03/2012 - Nr 11 z 14 marca 2012

Benjamin zmarła w 1989 r., na krótko przed upadkiem reżimu, który z taką żarliwością i olbrzymią dozą bestialstwa od podstaw budowała. Obecnie Czerwona Gilotyna, bo taki pseudonim (i słusznie) przylgnął do Hildy Benjamin, dołączyła do przedmiotów komunistycznego kultu. Dla członków postkomunistycznej partii Die Linke i rzeszy niemieckich spadkobierców Stalina krwawa Hilda jest wcieleniem wszystkich komunistycznych fantazji. Twarda, ale sprawiedliwa, nie roztkliwiająca się nad innymi, ale i nad samą sobą, kochająca matka i babcia, dobroduszna komunistka, kobieta patrząca na resztę ze szczytów władzy, właśnie taka była „nasza Hilda”. Mądra i poważna ze swoimi przylizanymi włosami i nieodłącznym przedziałkiem pośrodku głowy. To ona broniła praw NRD-owskich kobiet, to ona zażarcie stawała na pierwszym froncie w walce o równouprawnienie. Ani słowa o terrorze, ani słowa o zbrodniach. Wszystko niknie pod warstwą ignorancji, wybielania i relatywizmu. Nastawienie postkomunistów nie dziwi, w
     
24%
pozostało do przeczytania: 76%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze