Wilczym śladem od 1768 r.

Ryngrafy niegdyś ozdabiały piersi konfederatów, dziś wykopywane są z bezimiennych dołów, w których chciano pogrzebać pamięć o Żołnierzach Wyklętych.

Byli niezłomni od początku. Już od 1768 roku. Pierwsi powstańcy, którzy czuli, że muszą chwycić za broń, by uwolnić ojczyznę od rosyjskiego knuta. Konfederaci barscy podjęli niezłomną walkę. Mijały dziesięciolecia i mimo serii najtrudniejszych dla naszego kraju chwil, ciągle znajdowali się godni ich następcy. Sztandar z Maryją, Orłem Białym i Pogonią chwytały kolejne ręce. Bili się z Moskalem żołnierze Kościuszki, powstańcy listopadowi i styczniowi. Gdy pojawiało się kolejne młode pokolenie, wznawiało walkę. Bez wytchnienia. Na sposób wilczy. Ciągle i ciągle. Kryjąc się w lasach i atakując z zajadłością, jak ktoś, kto musi zwyciężyć, bo inaczej zginie. Potem byli legioniści Piłsudskiego, ale ta wywalczona przez nich ojczyzna padła w ogniach II wojny światowej. Jednak testament konfederatów i powstańców zobowiązywał. Powstał Związek Walki Zbrojnej, AK. Walczono w Powstaniu Warszawskim. Po zakończeniu wojny z Niemcami trzeba było zmagać się z okupantem sowieckim. Tego dzieła podjęli się Żołnierze Wyklęci.
Dzisiaj, w 250. rocznicę zawiązania konfederacji barskiej, można dostrzec nić, która łączy te wszystkie pokolenia. Konfederaci stają się duchowymi antenatami Żołnierzy Wyklętych. Ta historia zmagań z imperialną Rosją zamyka się w klamrze – od wydarzeń sprzed dwóch i pół wieku do walki w powstaniu antykomunistycznym po 1944 r. Wartości – i wtedy, i później – były te same: Bóg, Honor, Ojczyzna. Najpiękniej świadczą o tym takie symbole jak ryngrafy. Niegdyś ozdabiały piersi konfederatów. Dziś wykopywane są z bezimiennych dołów, w których chciano na zawsze pogrzebać pamięć o Żołnierzach Niezłomnych. Widzimy te same wzory, te same wizerunki: Matka Boska Częstochowska albo Ta z Ostrej Bramy. Słudzy Maryi. Im wszystkim winni jesteśmy pamięć, cześć i wdzięczność. To dlatego powstał ten...
[pozostało do przeczytania 23% tekstu]
Dostęp do artykułów: