Wolność krzyżami się mierzy. Bohater Lubelszczyzny

DODATEK SPECJALNY [Wilczym śladem]

O życiu i walce swojego taty Jana Leonowicza „Burty”, Żołnierza Niezłomnego, bohatera Lubelszczyzny zamordowanego przez UB w 1951 r., opowiada pani Barbara Leonowicz-Babiak. Rozmawia Magdalena ŁysiakPani tata dowodził jednym z większych i najdłużej utrzymujących się oddziałów na Zamojszczyźnie. Jak mu się udało przetrwać tak długo? Przede wszystkim dobrze żył z ludźmi. Miejscowi naprawdę go kochali. Jego żołnierz Czesław Skrobanowski „Mały” opowiadał mi, że w pięciu powiatach współpracowało z nimi niemal 600 rodzin! Poza tym ojciec bardzo panował nad podwładnymi, nie było rozbojów, kradzieży, nie można było pić i palić. Ale jak któryś z nich był chory, to tata potrafił wiele kilometrów przejść, żeby kupić leki. Rozpaczał, gdy ginął jego człowiek. „Mały” powiedział mi kiedyś: „Był tylko jeden człowiek, któremu wierzyłem i którego kochałem – to był Pani ojciec”. Poza tym tatuś miał olbrzymią fantazję, zachowywał się nietypowo i to często go ocalało. Był
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze