Eligiusz Niewiadomski przed sądem. Proces zabójcy prezydenta Gabriela Narutowicza

16 grudnia 1922 r. w Warszawie, w gmachu Zachęty, Eligiusz Niewiadomski zabił pierwszego prezydenta II RP Gabriela Narutowicza. Strzelał w plecy. Po dokonaniu zbrodni oddał się w ręce policji. Na posiedzeniu Senatu marszałek Michał Trąmpczyński powiedział: „Stało się wielkie nieszczęście. Najwyższy przedstawiciel Rzeczypospolitej padł od kuli szaleńca, który straszną krzywdę wyrządził całemu narodowi, bo wobec świata przedstawił swym czynem Polskę jako kraj zamętu”.



30 grudnia 1922 r. w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbył się proces Niewiadomskiego. Tego samego dnia Sąd wydał wyrok skazujący go na karę śmierci przez rozstrzelanie. Wyrok wykonano 31 stycznia następnego roku o godz. 7.19 na stokach Cytadeli Warszawskiej.

Gabriel Narutowicz prezydentem Rzeczypospolitej
Niecałe dwa miesiące wcześniej Gabriel Narutowicz, bezpartyjny kandydat popierany przez PSL „Wyzwolenie”, został wybrany przez Zgromadzenie Narodowe na prezydenta II Rzeczypospolitej. Zaprzysiężenie odbyło się 11 grudnia. Narutowicz z wykształcenia był inżynierem hydrotechnikiem. W Szwajcarii, gdzie pracował do wybuchu I wojny światowej, uzyskał tytuł profesora budownictwa wodnego. Po 1918 r. wrócił do Polski i zaangażował się w życie polityczne młodego państwa. O zwycięstwie Narutowicza zadecydowały głosy lewicy, mniejszości narodowych oraz PSL „Piast”. Ugrupowania prawicowe, nie mogąc pogodzić się z przegraną swojego kandydata Maurycego hr. Zamoyskiego, wywoływały co chwilę rozruchy na ulicach. Znany socjalista Adam Pragier napisał po latach: „Prawica gdyby zwyciężyła na ulicy, niechybnie sięgnęłaby po władzę przez zamach stanu. Wywołałoby to masowy opór, który zapewne dałby początek wojnie domowej”. Do tego nie doszło. Młode państwo przetrwało.

„Czyn mój zakwitnie podlany krwią”
Eligiusz Niewiadomski wyrósł w rodzinie o tradycjach patriotycznych i sam zaangażowany był w działalność antyrosyjską...
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: