Ruszył dowcipem jak cielę ogonem

Rozumiem, że „Polska The Times”, która ukazuje się jakieś dwa czy trzy razy w tygodniu, walczy o czytelników. Ja też o nich zawalczę i zapytam redaktorów, ile kosztują w ich wsiach rodzinnych chleb, cukier i jabłka. Nie wiedzą – tacy z nich wielkomiejscy żurnaliści. Nie jest tajemnicą, że warszawscy nuworysze, którzy zaludniają dziś media, zwłaszcza elektroniczne, odnoszą się z pogardą do innych wieśniaków, zwłaszcza spoza „Salonu”. Mam propozycję – najtaniej jest latem zbierać na wsi jagody, a jesienią grzyby. Przy okazji można zebrać trochę drewna na opał. Koledzy ze wsi wiedzą dobrze, że można u chłopa kupić świniaka i to per saldo będzie dużo taniej niż w wiejskim sklepie. Można też zapolować na dzika albo na zająca. I hodować ptactwo, które znosi jajka. I można ugotować rosół z kury na niedzielę. Nie wiem, czy ta wiadomość z „Polski” to skutek intelektualnych niedoborów, czy też jest konceptem z gatunku „ruszył dowcipem jak cielę ogonem”, tym z rodzinnej wsi. Koledzy z „Polski”,
     
86%
pozostało do przeczytania: 14%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze