Zastraszanie badających przyczyny katastrofy

W tym samym dniu ktoś przeciął oponę w samochodzie Misiewicza. Od tego momentu codziennie pod jego domem zjawia się ciemne bmw, najczęściej z czterema mężczyznami w środku. Mężczyźni wychodzą z samochodu i przez dłuższy czas obserwują dom. Zaniepokojony tym Misiewicz 8 marca powiadomił policję. Ta jednak nie podjęła żadnych widocznych działań. Trzy dni później Misiewicz, który w reakcji na szczekanie swojego psa otworzył drzwi domu, zobaczył intruza, który przedostał się na zamknięty teren jego posesji. Zaalarmowany napastnik przeskoczył przez zamkniętą furtkę i uciekł do ciemnego bmw, które natychmiast odjechało. Misiewicz złożył na komendzie policji w Łomiankach zawiadomienie o naruszeniu miru domowego, zastraszaniu i podejrzeniu próby włamania. Następnego dnia bmw znów zjawiło się pod domem Misiewicza. Tym razem mężczyzna, który nim przyjechał, miał ze sobą aparat fotograficzny.Kto jest bezpieczny w Łomiankach Dopiero 15 marca policja przesłuchała Misiewicza.
     
28%
pozostało do przeczytania: 72%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze