Sukces paprotki

Dodano: 21/02/2012 - Nr 8 z 22 lutego 2012

Jest tu oczywiście ziarno prawdy – pani minister, acz niekompetentna krańcowo, nie jest wcale najgorszym ani najbardziej szkodliwym członkiem gabinetu. W tym, co zadecydowało o jej widowiskowej kompromitacji, naśladuje tylko wiernie swojego szefa. To Donald Tusk dał wszystkim przykład, jak śmiało podejmować się zadań, do których się nie ma nawet minimum niezbędnej wiedzy i doświadczenia, i to on nauczył swoich podkomendnych, że liczy się wyłącznie medialność i nic poza tym. To on powinien być krytykowany za eurowtopę narodową, a nie Bogu ducha winna paprotka, którą się specjalnie w tym celu zasłonił. Ale fakt, że tak nie jest, nie ma nic wspólnego z antyfeminizmem, wynika po prostu z lizusostwa salonowych mediów, które na samego „Tusku musisz” podnieść ręki się nie ważą, a na Muchę od biedy mogą. Także i feministyczne twierdzenia, że Mucha pada ofiarą stereotypów, bo „nagonka” na nią wynika z objęcia przez kobietę „typowo męskiego” resortu, są warte przysłowiowego funta kłaków. Mucha
     
51%
pozostało do przeczytania: 49%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze