Libia - Dyplomatyczne problemy koalicji

Spór o kierownictwo

W pierwszych dniach interwencji działania koalicji były prowizorycznie koordynowane przez amerykańskie dowództwo z pokładu okrętów stacjonujących na Morzu Śródziemnym. Jednakże rząd USA od początku deklarował, że nie chce odgrywać roli przywódczej. Z wypowiedzi przedstawicieli amerykańskich wynikało, że przejęcie dowództwa nastąpi w ciągu kilku dni.

Jednakże między koalicjantami wybuchł spór o sposób koordynowania działań. Najbardziej naturalna i praktyczna wydawała się koncepcja przejęcia misji przez NATO. Propozycję tę poparła Wielka Brytania, Włochy i większość pozostałych państw. Ze stanowczym sprzeciwem wystąpiła jednak Francja, która odgrywa czołową rolę w operacji. Francuzi argumentowali, że takie rozwiązanie szkodzi możliwości pozyskania nowych koalicjantów spoza NATO, szczególnie wśród krajów muzułmańskich. Prawdziwym powodem oporu pozostało jednak tradycyjne dążenie Paryża do osłabiania NATO i niechęć, by odgrywało ono istotną rolę polityczną w Libii.

Spodziewaną przeszkodą okazała się też Turcja. Jednak w końcu ustąpiła (co przegłosowano w parlamencie), a nawet zgłosiła chęć udziału swoich okrętów w blokadzie morskiej.

Konflikt doprowadził do tego, że Włochy zagroziły ustanowieniem swojego odrębnego dowództwa, a Norwegia wstrzymała na kilka dni wysłanie myśliwców nad Morze Śródziemne. Pewien postęp osiągnięto 22 marca, gdy uzgodniono, że NATO zajmie się koordynacją blokady morskiej Libii. Dopiero 24 marca wieczorem udało się ustalić, że Sojusz będzie odgrywać główną rolę w misji (obok „dotychczasowej koalicji”).

O co walczymy?

Wszelkie kłótnie już na samym początku misji są bardzo szkodliwe. Nie tylko dlatego, że dają Kaddafiemu sygnał, iż grając na zwłokę, ma szansę wbrew wszystkiemu utrzymać się u władzy. Także ze wzgledu na to, że w razie przedłużania się interwencji jej powodzenie zależeć będzie od społecznego...

[pozostało do przeczytania 56% tekstu]
Dostęp do artykułów: