30 marca 2011

Tzw. minister spraw zagranicznych myśli Tuska twórczo rozwinął. Tzw., bo moc czasu poświęcił na zachwalanie kolegów z rządu oraz – jak to bywa z szefami dyplomacji – dokopywaniem opozycji. Przeplatał je okrzykami, by owe – jak to niedawno stwierdził – karły moralne, reprezentujące zaplutą reakcję, opamiętały się i władzę pokochały. „Roztropne” przyjrzenie się naszemu potencjałowi to wskazanie, że wasalstwo jest nam przypisane. Użycie w kontekście nauki patriotyzmu określeń „plemienne czy sekciarskie pohukiwanie”, gdy się w to dobrze wczytać, wskazuje na stopień patriotyzmu ministra. Sikorski może popisywać się butą, arogancją i swoim chamstwem nie do podrobienia, może, całkowicie na poziomie komunistycznym, brylować w partyjniackiej propagandzie sukcesu, a i tak nie zdoła zanegować oczywistości. Tak, ten rząd jest służalczy wobec obcych. Tych, co trzeba. A honoru zaiste nie można odebrać tym, którzy, jak ob. minister, się go wyzbyli. Nie zajmując się rzeczowo międzynarodowymi
     
94%
pozostało do przeczytania: 6%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze