Wojna z dyktaturą czy z Kaddafim?

Nawyk nic nierobienia Nie ma się co podniecać, panie ministrze od spraw zagranicznych. To, że po trzech latach od wyboru na prezydenta USA Obama wreszcie wpadnie do Polski, nie oznacza, że Polska liczy się w jakikolwiek sposób w jego polityce międzynarodowej. Ale czeka nas rozdmuchany do niebywałych rozmiarów medialny efekt tego wydarzenia. Musimy przez to przejść i nie dać się zwariować. Za rok Obama może przestać być prezydentem, co jest prawdopodobne, więc nie mamy na co liczyć. Na zniesienie wiz też nie. Polska polityka zagraniczna właściwie nie istnieje. Rozumiem Polaków, którzy w sondażu w swej druzgocącej większości opowiedzieli się przeciwko naszej interwencji w Libii. A z czym byśmy tam interweniowali? Z tymi trzema, ponoć niepełnosprawnymi, F16? Przecież polska armia jest w stanie szczątkowym i nie ma nadziei na poprawę sytuacji, bo jest dziura w budżecie, także wojskowym. Oczywiście, gdyby polityka zagraniczna Sikorskiego i jego rządu nie była katastrofalna
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze