Reprywatyzacyjna puszka Pandory

Jeffrey Sahs, prawdziwy ojciec „planu Balcerowicza”, komentując zmiany ekonomiczne w Polsce, nie był w stanie zrozumieć, dlaczego w naszym kraju nie udał się proces reprywatyzacji, dlaczego przez cały okres istnienia III RP polski parlament nie uchwalił skutecznej i sprawiedliwej ustawy reprywatyzacyjnej.

Być może, gdy zostaną ujawnione wszystkie dokumenty dotyczące Okrągłego Stołu, łatwiej będzie zrozumieć tę zastanawiającą niemoc. Istnieje bowiem teoria mówiąca, że właśnie przy Okrągłym Stole komunistom z PZPR zagwarantowana została ekonomiczna dominacja, zatem aby ona trwała, nie można było dopuścić do powrotu dawnych właścicieli, którzy stworzyliby konkurencyjną – wobec „czerwonej” – grupę posiadaczy znaczącego kapitału.
W tym kontekście informacje ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o tym, że prokuratorskie zarzuty w sprawie tzw. dzikiej reprywatyzacji dotyczą już majątku przekraczającego miliard złotych, wcale nie wydają się szokujące. Już dziś wiadomo, że zorganizowana i prowadzona według podobnych schematów akcja wyłudzeń nieruchomości objęła Kraków, po nim Łódź, Wrocław, Poznań, Warszawę i Gdańsk. Mniejsze patologie zdarzały się też w miastach takich jak Radom, Kielce, Gorzów Wielkopolski, Rzeszów.
Bez odtajnienia dokumentów związanych z komunistycznymi służbami wojskowymi oraz z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi nigdy w pełni nie uda się wyjaśnić mechanizmu „polskiej reprywatyzacji” – przekrętu, który rozmiarem może dorównywać aferze FOZZ. Oto kilka migawek ukazujących mało znane oblicza tych machinacji.

Sposób warszawski
Wszystko zaczęło się od słynnego dekretu Bieruta – dekretu „O własności i użytkowaniu gruntów na obszarze miasta stołecznego Warszawy”. Na mocy tego dekretu wszystkie grunty w granicach dawnej Warszawy przechodziły na własność państwa. Dekret wywłaszczał jedynie z gruntu, natomiast budynki nadal pozostawały własnością przedwojennych posiadaczy lub ich...
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: