Bezradność totalna

Do szeregów totalnej opozycji z coraz większym impetem wdziera się przekonanie, że PiS będzie rządził kolejne kadencje, ich właśni liderzy walczący o demokrację są do kitu, a ludzie chcą wciąż popierać partię Jarosława Kaczyńskiego, bo… PiS ma rację.

Po autentycznej złości po przegranych wyborach w ubiegłym roku, wrzaskach i blokadach w sejmie wyraźnie w ławach opozycji pojawia się rezygnacja. Wrzasków wciąż trochę w parlamencie jest, ale sprawiają coraz bardziej wrażenie żmudnego odrabiania obowiązków partyjnych. Rozpisane role, kwestie czytane z kartki – te same, tak samo, tymi samymi zdaniami. Śladów furii już prawie nie ma, zastąpiła ją frustracja. Rutyna powtarzanych sloganów o zamachach na demokrację czy łamaniu konstytucji znudziła się też już chyba samym działaczom PO i Nowoczesnej. Na pewno znużyła jej wyborców – zamiast o łamaniu konstytucji woleliby pewnie usłyszeć, co ich partia ma konkretnego do zaproponowania – a tu nie ma nic. Reforma sądownictwa? Mimo że uciążliwość działania patologicznego systemu sądownictwa uderza przecież w podobnym stopniu zarówno w szarego wyborcę PO (bo w tych ustawionych w systemie wyborców tej partii uderza jednak mniej), jak i wyborcę PiS, Platforma nie miała i nie ma po dziś w tej sprawie nic do zaproponowania. Powtarzanie fraz o „zamachu na wolne sądy” należy do tego samego zestawu frazesów, co „zamachy na demokrację” – nie mają w konfrontacji z rzeczywistością, którą Polacy znają z własnego oglądu, najmniejszego znaczenia. Nie znaczą nic, nie dlatego, że większość Polaków została „przekupiona programem 500 plus”, jak z pogardą zdarza się głosić różnym pluszakom systemu. Po prostu nic prawdziwego o współczesnej Polsce nie mówią.

Politycy PO tak silnie przed laty uwierzyli, że kłamstwo jest sprawdzoną metodą polityczną i tak wiele lat udawało im się tą metodą utrzymywać poparcie, że teraz są bezradni. Maszyna, która dotąd działała, przestała pracować. I nie wiedzą, co teraz.
...
[pozostało do przeczytania 47% tekstu]
Dostęp do artykułów: