Zmęczone oczy Whitney Houston

Tragedie ludzkie były zawsze. Nieudane związki, rozstania, samobójstwa, samotność. Ale dziś na zło mówi się life style. Nie jestem starym pierdołą, który będzie powtarzał: świat zwariował. Wszystko stoi na głowie. Ale świat rzeczywiście zwariował. Na mężczyznę mówi się kobieta. Na morderstwo z powodów ekonomicznych: eutanazja. Dobra śmierć. Prawie przejaw miłosierdzia.

Godzinę po informacji o śmierci amerykańskiej artystki patrzyłem w oczy dwudziestokilkulatki. Siedzącej w pasażu handlowym w centrum Warszawy, na marmurach, na mrozie. Kiedy zrozumiała, że broniąc jej i chłopaka przed ochroniarzami, nie mam żadnego oczekiwania, opuściła gardę. I w tych oczach zobaczyłem rozpacz i przerażenie. Źrenice rozszerzone. Heroina. To przecież są oczy Whitney Houston.

Artystka do uzależnienia nie potrafiła się przyznać. Mówiła o „złych przyzwyczajeniach”… Tak. Oskarżam ten świat. O morderstwo na Whitney Houston.
A narzędziem służącym do mordowania ludzi jest styl życia propagowany przez współczesny świat pieniądza, rozrywki i polityki. OK. Jest kilka, może nawet kilkanaście lajfstajli. Ale różniących się od siebie, tak jak świat marzeń Magdaleny Środy od świata marzeń Janusza Palikota. Czy jak marzenia pochwalającego pedofilię europosła Daniela Cohn-Bendita od świata wyobrażeń Adama Michnika, budującego swój anty-kościół chrześcijaństwa bez zmartwychwstania.

Na szczęście prawdziwie istotne sprawy są zrozumiałe jedynie dla prostaczków. Wiedza mędrców tego świata jest głupstwem. Najważniejszych rzeczy nie da się objąć intelektem. A mądrość to coś całkowicie innego niż wiedza. Konserwatywni publicyści mogą miliony razy odmienić słowo miłość. Że bez miłości nic się nie da… że to jest jedyna realna siła… I dalej ranić swoje żony. Swoich najbliższych. Wiem, o czym piszę.

Transcendentna chemia: przyciąganie serc. Ludzkie serce ma moc przyciągać Boga i za Nim tęsknić. Ludzkie serce może też stać się obojętne i nieczułe jak kamień....
[pozostało do przeczytania 55% tekstu]
Dostęp do artykułów: