Pod który z prądów płynąć?

Zatoka lasu zstępuje
w rytmie górskich potoków...
Jeśli chcesz znaleźć źródło,
musisz iść do góry, pod prąd.


Nieraz słyszeliście te słowa Jana Pawła II. Zwłaszcza dwie ostatnie linijki. Mamy przeciwstawiać się światu. Mamy płynąć pod prąd. Bo „z prądem płyną śmiecie” (Zbigniew Herbert).

Ale przecież nie chodzi o to, aby przeciwstawiać się wszystkiemu, jak leci, dla samego przeciwstawiania się. Mamy tak czynić w imię wartości – np. takich jak prawda i wolność – od których ten świat coraz dalej zdaje się odchodzić. Ale przecież niektóre rzeki mają tak silny prąd, że nie sposób mu się przeciwstawić. Przynajmniej nie samemu, nie w pojedynkę; to udaje się pod warunkiem, że działamy wspólnie, np. w grupie zbudujemy mocną łódź.

Ale skąd wiedzieć?
Skąd mamy wiedzieć, którym prądom naszego życia powinniśmy się przeciwstawiać? Przecież każdy z nas żyje niejako w wielu rzekach naraz. Świat społeczny jednocześnie podlega licznym procesom przemian; różnego kalibru, mniej lub bardziej ważnym. I nie możemy przecież – to byłoby szaleństwem – przeciwstawiać się wszystkiemu, co nas otacza. Od dawna znany jest głęboki, przypisywany różnym autorom, tekst modlitwy: „Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj siłę, bym zmieniał to, co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego”. Z tym ostatnim właśnie jest najtrudniej.
Jak ustalić, którym z procesów tworzących dzisiejszy świat jednostka może z powodzeniem przeciwstawić się, a którym nie? Którym z nurtów zmian trzeba ulec, pogodzić się z nimi, gdyż inaczej po prostu grozi nam walka z wiatrakami?

Jak ma się zachować państwo?
A jak wygląda ta sama kwestia, ale odniesiona nie do ludzkiej jednostki, ale do organizmu państwa? Zwłaszcza do Polski, która – podobnie jak bodaj cała Cywilizacja Zachodu – najwyraźniej znajduje się na...
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: