Groźby Kima pisane cyrylicą. Rosja podgrzewa konflikt

ŚWIAT [Rosja–Korea–USA]

Gwałtowny wzrost napięcia na Półwyspie Koreańskim to przede wszystkim zasługa Rosji. Moskwa pomogła Pjongjangowi rozwinąć program rakietowy, a teraz podburza Kim Dzong Una przeciwko Ameryce i jej azjatyckim sojusznikom. Kiedy Donald Trump w swojej florydzkiej posiadłości składał propozycję pewnej wiązanej geopolitycznej transakcji Xi Jinpingowi, chyba nie zdawał sobie sprawy, że czasy, gdy wystarczało dojść do porozumienia tylko z Chinami, aby wpłynąć na Koreę Północną, dawno minęły. Problemu pod tytułem „Kim i jego rakiety” – jednego z głównych obecnie w polityce zagranicznej USA – nie da się już rozwiązać bez Rosji. W ostatnich latach Władimir Putin zrobił wystarczająco wiele dla odbudowy bliskich relacji z Pjongjangiem, co było o tyle ułatwione, że Barack Obama zupełnie sobie „odpuścił” kwestię koreańską. Teraz gospodarz Kremla chce jej użyć jako karty przetargowej w negocjacjach z Amerykanami, podobnie jak wykorzystuje Syrię. W polityce Moskwy wobec reżimu Kima
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze