Nie chcę muzyki, która nie ma w sobie nadziei. O muzycznych inspiracjach, Bogu i byciu sobą

Zastanawiam się, dlaczego włączając mainstreamowe radio, 85 proc. treści piosenek mówi o zdradach, cierpieniu, bólu, uzależnieniach? Mam wrażenie, że treści traktujące o ciemnej stronie życia są na siłę lobbowane. Ja chcę karmić się muzyką pełną światła i nadziei i taką tworzyć – mówi Agnieszka Musiał, wokalistka zespołu New Life M., autorka solowej, premierowej płyty „Błogo”. Rozmawia Magdalena Piejko.


Wydałaś właśnie swoją pierwszą solową płytę, która różni się od tego, co robiłaś do tej pory. Ukończyłaś jazz na katowickiej Akademii Muzycznej z wynikiem celującym i od razu ten jazz porzuciłaś?

Jazz jest znakomitą podstawą edukacyjną, szkołą improwizacji, dobierania odpowiednich dźwięków, budowania muzycznego napięcia frazą, dynamiką, artykulacją. Mam wrażenie, że poznając ten gatunek dogłębnie, w prostych kompozycjach można umieścić niuanse, które sprawiają, że nie są one banalne. Jednym z nawiązań do jazzu była forma rejestracji albumu „Błogo”. Wszystkie utwory nagrywaliśmy na tzw. setkę [wszyscy muzycy nagrywają w tym samym czasie – przyp. MP], techniką, jaką rejestruje się płyty jazzowe, po to, żeby zachować pierwotną energię piosenek. Bardzo bliskie mojemu sercu są muzyka akustyczna i etniczna, słychać to wyraźnie na płycie.

Szersza publiczność kojarzy Cię głównie ze sceną chrześcijańską, występujesz z zespołem New Life M. Czy lubisz określenie „muzyka chrześcijańska”?

Nie mam z nim żadnego problemu (śmiech). Określenie „muzyka chrześcijańska” wskazuje jasno na treść, która jest zawarta w kompozycjach. Oczywiście jest nią Ewangelia. Nie opisuje ono jednak stylu, w jakim muzyka jest wykonywana. Idąc tym tropem, można śmiało powiedzieć, że mój materiał solowy jest na wskroś chrześcijański, gdyż teksty, które śpiewam, są inspirowane Ewangelią.

W piosenkach z płyty „Błogo” nie padają jednak słowa „Pan Bóg”.

Aby śpiewać o...
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: