ULICA, ZAGRANICA I KABARET

Dodano: 01/08/2017 - Nr 31 z 2 sierpnia 2017

Felieton [Konteksty]

Zaczął się sierpień, a wraz z nim tradycyjne pielgrzymki Polaków do sanktuariów Maryjnych, z Jasną Górą na czele. Istnieje obawa, że zderzą się one z pielgrzymami nowego chowu, którzy wylegli na ulice polskich miast w lipcu. W Warszawie w dalszym ciągu będziemy na ulicach oglądali zgrane oblicza: cała zjednoczona opozycja, KOD (redivivus), Bractwo Białej Róży. No i Balcerowicz, który musiał odejść, ale wrócił, Celiński w krótkich gatkach, Frasyniuk w drelichu, Michnik bez brata, Wałęsa obecny duchem. Czesław Kiszczak, gdyby żył, też by był. Oprócz nich byli i są tam jednak ludzie młodzi, pozornie niezrzeszeni. Jest coś, a raczej ktoś, kto ich wszystkich łączy: Antonio Gramsci. Ten zmarły 80 lat temu włoski filozof i marksista stworzył projekt szerzenia komunizmu bez obalania ustroju siłą i bez przejmowania władzy politycznej. Dużo lepszy od rewolucji jest według Gramsciego długi „marsz przez instytucje”, który ma konsekwentnie zmieniać człowieka i jego system wartości
     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze